Wiele osób słyszało o afirmacjach, manifestacji czy prawie przyciągania. Powtarzamy zdania, tworzymy wizje, zapisujemy cele. A potem zastanawiamy się, dlaczego w naszym życiu wciąż niewiele się zmienia.
Bo sama afirmacja nie jest magicznym zaklęciem.
Możesz codziennie powtarzać: „Mam luksusowy samochód”, ale jeśli głęboko w sobie wierzysz, że ludzie jeżdżący drogimi samochodami są próżni, nieuczciwi albo dorobili się na cudzej krzywdzie, powstaje wewnętrzna sprzeczność. Jedna część Ciebie mówi: „Chcę tego”. Druga: „To nie jest dla takich ludzi jak ja”.
Możesz afirmować: „Mam wspaniałego partnera i bezpieczną relację”, ale jeśli głęboko nosisz przekonanie, że mężczyźni zdradzają, odchodzą albo wcześniej czy później ranią, trudno będzie Ci zbudować relację, której naprawdę pragniesz.
I właśnie dlatego warto przyjrzeć się nie tylko temu, co świadomie wypowiadasz, ale również temu, w co naprawdę wierzysz.
Afirmacja to praca z umysłem
Twój mózg jest neuroplastyczny – zmienia się pod wpływem uczenia się, doświadczeń i powtarzanych wzorców. To oznacza, że sposób, w jaki regularnie myślisz, na czym skupiasz uwagę i jakie emocje wzbudzasz, może z czasem wpływać na sposób, w jaki reagujesz, podejmujesz decyzje i działasz.
Dr Joe Dispenza często mówi o możliwości zmiany utrwalonych schematów poprzez świadomą pracę z myślami, emocjami i doświadczeniem. W tym sensie afirmacja może być ćwiczeniem dla umysłu – świadomym kierowaniem uwagi w stronę nowego sposobu myślenia. Ale jeśli nowe słowa stoją w całkowitym konflikcie z tym, co nosisz głębiej, samo ich powtarzanie może nie wystarczyć.
Dlatego zamiast bez końca powtarzać zdanie, którego jeszcze nie czujesz, warto najpierw zobaczyć, co stoi za Twoim pragnieniem i jakie przekonanie mu się sprzeciwia.
Najpierw sprawdź, co naprawdę chcesz stworzyć
Zadaj sobie pytanie: Po co właściwie tego chcę? Czy to naprawdę mój cel? Czy daje mi poczucie sensu i wewnętrznej zgodności? Czy może chcę go dlatego, że świat powiedział mi, że powinnam/powinienem go mieć? A potem zapytaj: Czy w głębi siebie pozwalam sobie to mieć?
Bo możesz mówić: „Jestem bogata/bogaty”, a jednocześnie uważać, że pieniądze psują ludzi. Możesz mówić: „Jestem kochana/kochany”, a jednocześnie wierzyć, że miłość zawsze kończy się zranieniem. Możesz mówić: „Odnoszę sukces”, a jednocześnie nosić przekonanie, że sukces wymaga ciężkiej walki, odbiera wolność albo budzi zazdrość innych.
Wtedy afirmacja staje się tylko zdaniem wypowiadanym na powierzchni, podczas gdy głębiej działa zupełnie inny program.
Zmień nie tylko słowa, ale przekonanie
Dlatego prawdziwa praca zaczyna się wtedy, kiedy zauważasz tę wewnętrzną sprzeczność. Nie chodzi o to, żeby na siłę przekonać siebie do czegoś, w co jeszcze nie wierzysz. Możesz zacząć od zdania, które jest dla Ciebie prawdziwe i jednocześnie otwiera przestrzeń na nową możliwość. Zamiast: „Mam wszystko, czego pragnę”, możesz powiedzieć: „Pozwalam sobie coraz bardziej otwierać się na to, czego naprawdę pragnę”. Zamiast: „Zawsze jestem pewna/pewien siebie”, możesz zacząć: „Uczę się ufać sobie i swoim decyzjom”.
Wtedy afirmacja nie jest walką z tym, co w Tobie zapisane. Staje się nową myślą, którą zaczynasz świadomie zasilać.
Afirmacja to początek, nie koniec
Możesz potraktować afirmację jak ziarno. Wypowiadasz ją. Zaczynasz kierować na nią swoją uwagę. Pozwalasz sobie poczuć, jak wyglądałoby życie, w którym ta nowa możliwość jest już częścią Twojej rzeczywistości. A potem przychodzi moment, który dla wielu osób jest najtrudniejszy: puszczasz.
Afirmacje możemy porównać do kwiatów na łące. Jeśli kwiat pięknie pachnie, pszczoła sama do niego przylatuje. Nie musisz jej wołać, przekonywać ani za nią biegać. Tak samo możesz zrobić z afirmacją. Wypowiadasz ją, czujesz jej znaczenie, nadajesz jej swoją uwagę i… puszczasz. „Zamówienie poszło”.
Nie musisz teraz co chwilę sprawdzać, kiedy i jak zostanie zrealizowane. Bo kiedy ciągle pytasz: „Kiedy?”, „Dlaczego jeszcze tego nie ma?”, „Czy na pewno zadziałało?”, wracasz do stanu braku. Umysł wysyła wtedy zupełnie inny komunikat: „Jeszcze tego nie mam”. I właśnie ten stan zaczynasz wzmacniać.
Nie manifestujesz samego pragnienia
Nie chodzi więc tylko o to, czego pragniesz. Znaczenie ma również stan, z którego tego pragniesz.
Jeśli za Twoim pragnieniem stoi napięcie, niecierpliwość, ciągłe sprawdzanie i potrzeba kontroli, tworzysz doświadczenie braku. Jeśli natomiast potrafisz powiedzieć: „Wybrałam/wybrałem. Zrobiłam/zrobiłem swoje. Teraz ufam”, pojawia się przestrzeń.
Nie oznacza to siedzenia i czekania. Wręcz przeciwnie. Kiedy zmienia się Twój wewnętrzny stan, zaczynasz inaczej patrzeć, inaczej wybierać i inaczej działać. Dostrzegasz możliwości, których wcześniej nie widziałaś/widziałeś. Podejmujesz decyzje bardziej zgodne z tym, czego naprawdę chcesz.
I właśnie tutaj manifestacja spotyka się z działaniem. To, co zaczyna się jako myśl, może stać się przekonaniem. Przekonanie wpływa na Twój stan. Stan wpływa na Twoje wybory. Wybory prowadzą do działania. A działanie zmienia Twoje doświadczenie rzeczywistości.
Puść i zaufaj
Nie musisz ciągle sprawdzać, czy Twoje „zamówienie” już przyszło i zaczęło działać. Nie musisz też wiedzieć dokładnie, kiedy i jak wydarzy się to, czego pragniesz.
Twoim zadaniem jest stworzyć świadomą intencję, która pozostaje w wewnętrznej zgodzie z Tobą, poczuć ją i pozwolić jej być. Potem możesz zrobić coś, co bywa trudniejsze niż samo afirmowanie: puścić kontrolę i zaufać.
Bo kwiat nie biegnie za pszczołą. Po prostu kwitnie.
A Ty? Czego dziś świadomie chcesz doświadczyć?