Start / Inspiracje / Strach ma wielkie oczy

Strach ma wielkie oczy

Lęk może być informacją. Nie musi jednak decydować o tym, co zrobisz dalej.
Kiedy umysł podnosi alarm.

Czasem w życiu pojawia się lęk – przed zmianą, decyzją, relacją, nieznanym krokiem. Umysł natychmiast podnosi alarm: „Uważaj.” „To niebezpieczne!”„Co, jeśli się nie uda?”„A jeśli sobie nie poradzisz?” I nagle coś, co jeszcze chwilę wcześniej było jedną z wielu możliwości, zaczyna wyglądać jak ogromne zagrożenie. Bo strach ma wielkie oczy.
Nie zawsze jednak to, czego się boimy, jest rzeczywistym zagrożeniem. Czasem boimy się przede wszystkim tego, czego nie znamy. Umysł lubi przewidywalność i bezpieczeństwo tego, co już oswojone. Dlatego każda większa zmiana może uruchomić w nim sygnał alarmowy.

Nie jest to przypadek. To część konstrukcji naszego mózgu.

Jednym z ważnych elementów systemu odpowiedzialnego za wykrywanie zagrożenia jest ciało migdałowate – struktura, która może bardzo szybko uruchomić reakcję lękową, zanim jeszcze świadomie zdążymy ocenić sytuację. Nasz mózg jest przygotowany do szybkiego wychwytywania sygnałów potencjalnego zagrożenia. To mechanizm, który pomagał nam przetrwać i nadal pełni ważną funkcję ochronną.
Dziś jednak ten sam mechanizm może uruchomić alarm również wtedy, gdy nie grozi nam realne niebezpieczeństwo – szczególnie w sytuacjach nowych, niepewnych i wymagających wyjścia poza to, co znamy. Dlatego warto nauczyć się odróżniać realne zagrożenie od historii, którą dopowiada nam umysł.

Lęk jest informacją, nie poleceniem

Lęk nie jest Twoim wrogiem. Jest informacją. Może mówić: „uważaj”. Może mówić: „to dla mnie ważne”. A czasem po prostu: „to nowe i jeszcze tego nie znam”. Zamiast natychmiast uciekać od lęku albo z nim walczyć, możesz się zatrzymać i zapytać: Czego tak naprawdę się boję? Czy istnieje realne zagrożenie? Czy może boję się oceny, porażki, odrzucenia albo utraty kontroli? Czy to, co czuję, należy do tej chwili, czy przypomina mi coś, czego doświadczyłam/doświadczyłem wcześniej? Sam fakt, że pojawia się lęk, nie oznacza jeszcze, że powinnaś/powinieneś się wycofać.
I jest tu jeszcze coś bardzo ciekawego.
W badaniu Lucasa S. LaFreniere’a i Michelle G. Newman z Pennsylvania State University, opublikowanym w 2020 roku, osoby z uogólnionym zaburzeniem lękowym zapisywały swoje przewidywane zmartwienia, a następnie sprawdzały, co rzeczywiście się wydarzyło. 91,4% przewidywanych zmartwień nie spełniło się.
To oczywiście nie oznacza, że każdy lęk jest bezpodstawny. Badanie dotyczyło konkretnej grupy osób doświadczających nasilonego zamartwiania się. Pokazuje jednak, jak bardzo nasze przewidywania mogą rozmijać się z rzeczywistością.
Dlatego zamiast pytać wyłącznie: „A co, jeśli się nie uda?” warto czasem zapytać: „A co, jeśli mój umysł właśnie próbuje ochronić mnie przed czymś, co jest po prostu nowe?”

Nie oddawaj lękowi steru

Kiedy zauważasz lęk, zamiast natychmiast mu ulegać, możesz zrobić coś bardzo prostego – zostać z nim przez chwilę. Poczuć, co dzieje się w ciele. Zauważyć napięcie, oddech, przyspieszone bicie serca. Nie oceniać. Nie wypierać. Nie próbować natychmiast tego zmieniać. Tylko być.
Kiedy przestajesz automatycznie reagować, pojawia się przestrzeń. A w tej niej pojawia się wybór. Możesz zatrzymać się w obawie. Możesz sprawdzić, czego naprawdę potrzebujesz. Możesz też powiedzieć: „Widzę, że się boję. I mimo tego zrobię kolejny krok.”

Odwaga nie oznacza braku lęku

Odwaga nie polega na tym, że niczego się nie boisz. Odwaga zaczyna się wtedy, kiedy czujesz lęk, patrzysz mu w oczy i nie pozwalasz, żeby przejął ster. Możesz się bać i jednocześnie działać. Możesz czuć niepewność i jednocześnie zaufać sobie. Możesz nie znać całej drogi, a mimo to zrobić pierwszy krok. Nie musisz od razu pokonać całego lęku. Nie musisz wiedzieć, co wydarzy się za miesiąc czy za rok. Wystarczy kolejny krok.

Prawdziwy wybór

Kiedy uczysz się obserwować lęk zamiast automatycznie za nim podążać, zaczynasz odzyskiwać swoją przestrzeń wyboru. Świadomość daje Ci możliwość zobaczenia, co jest Twoją prawdziwą potrzebą, a co tylko reakcją starego schematu. Twoje prawdziwe „ja” jest zawsze obecne – spokojne, jasne i niezmienne, niezależnie od fal, które pojawiają się w Twoim życiu.
Nie każda fala wymaga ucieczki. Nie każda wymaga walki. Czasem wystarczy ją zauważyć, poczuć i pozwolić jej przepłynąć. Płyń. Zauważaj. Czuj. I idź do przodu we własnym rytmie. Bo właśnie tam zaczyna się odwaga.

Udostępnij ten wpis: